Znalazłam się już przed domem. Ostatni raz wytarłam łzy lecące po moich policzkach, choć i tak wiedziałam, ze Chelsea wszystko zauważy. Wzięłam głęboki oddech i weszłam po schodach. Niesforne kosmyki, zawinęłam za ucho. Bałam się wejść i przyznać do tego co zrobiłam. Ja nie chciałam, to był wypadek. Ja na prawdę tego nie chciałam. Stałam przed drzwiami i gapiłam się na klamkę bojąc się wejść.Chciałam sobie wmówić-hej Megg, dlaczego ryczysz? Nic się przecież nie stało!-ale stało się. Nawet gorzej, ja to zrobiłam. Brzydzę się siebie, jak mogłam? Niby miałam już parę razy zatarg z prawem i spędziłam dwa lata w poprawczaku, ale to nie mogło się tak skończyć. Muszę zachować zimną krew, ale nie potrafię. To nie jest takie proste jak myślałam. Chciałabym cofnąć czas, wtedy nigdy nie poszłabym na tę pieprzoną imprezę. Na moje nieszczęście nikt jeszcze nie wymyślił wehikułu czasu. Chciałabym się zabić, nie nosić na sobie brzemienia winy, które na mnie ciąży. Ale w życiu nie potrafiłabym odebrać sobie życia, nawet pod wpływem narkotyków. Nie chce iść do więzienia! Boje się, za bardzo się boję. Nie mam pojęcia co mam robić. Jeśli przejdę przez te drzwi, będę musiała powiedzieć wszystko, jeśli zwyczajnie ucieknę siostra zadzwoni po gliny i będę miała jeszcze bardziej przerąbane.A co jeśli jej powiem, a ona zadzwoni na psy? Nie postawiłam jej nigdy w takiej sytuacji, nie wiem co zrobi. Właśnie tego się boję. Moja siostra, zawsze musiała zajmować się tym wrednym gnojem, a nawet ponosić za niego konsekwencje. Dobra. Wejdę tam, nie spędzę przecież całej nocy nad dumaniem co mam zrobić. Ona zrozumie, liczę na to, ze zrozumie. Zawsze mogłam jej ufać. Złapałam za klamkę, nacisnęłam i pchnęłam drzwi. Rzuciłam kopertówkę na bok i zdjęłam z nóg szpilki, które także posiałam gdzieś za sobą. Nie zwracając uwagi na przeszkody, jak najszybciej dostałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro i czułam do siebie odrazę, jak ja mogłam to zrobić? Zmyłam mój rozmazany makijaż, który utworzył tak zwane "oczy pandy". Wytarłam twarz ręcznikiem, wyciągnęłam z apteczki apap i łyknęłam tabletkę. Usiadłam na płytkach i zaczęłam czekać, aż zażyty lek zacznie działać. Powoli się wyciszałam, dałam zejść ze mnie każdej emocji, które odczuwałam w tej chwili. Podniosłam się i podeszłam do drzwi, wyszłam na korytarz i zobaczyłam blondynkę, wchodzącą do kuchni.-Dobra raz kozia śmierć.-weszłam za nią do kuchni.
-Melody j-ja muszę ci coś powiedzieć...-zaczęłam, a ona odwróciła się w moją stronę.
-Co znowu?Może że przedawkowałaś?
-Nie, jest-jest o wiele gorzej...
-Kurde,spałaś z kimś,zapomniałaś się zabezpieczyć i zostaniesz matką,a ja ciotką?!
-N-nie, Melody ja...-łzy na nowo zaczęły lecieć po moich policzkach. Ja na prawdę nie chciałam.
-Ty?-zapytała, a ja spuściłam wzrok.
-Melody...ja-ja zabiłam człowieka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz